Rozmowa z Marcinem Wilczkiem, założycielem i wokalistą zespołu Prime Prophecy

Podczas Metal Festival zagrają zespoły: Atura, Metalfier i Prime Prophecy Wszystkie wymienione formacje należą do czołowych reprezentantów polonijnej sceny heavymetalowej Wschodniego Wybrzeża. W trakcie blisko 3 – godzinnej imprezy zespoły zaprezentują przede wszystkim autorskie kompozycje. Nie zabraknie jednak również znanych metalowych coverów.

Poznaj artystów, którzy wystąpią podczas festiwalu


Rozmowa z Marcinem Wilczkiem, założycielem i wokalistą zespołu Prime Prophecy

Skąd wzięła się nazwa zespołu?

Powstała 21 lat temu po pierwszym roku istnienia kapeli. Najpierw była nazwę Pro Pain, ale zorientowaliśmy się, że taki zespół już istnieje więc musiałem wymyśleć coś innego. Nie było z tym jednak żadnej trudności. Nowa nazwa urodziła się praktycznie w ciągu 15-20 minut. Brzmi dobrze i towarzyszy nam do dzisiaj.

Czyli już przez dwie dekady?

Tak. Prime Prophecy gra od 2003 roku i w zeszłym roku obchodziło 20 – lecie istnienia czego kulminacją było wydanie naszego trzeciego studyjnego albumu, czyli “Borders of Infinity”.

Obecnie jesteś jedyną osobą, która jest w zespole od samego początku.

To prawda. Zespół założyłem wspólnie z gitarzystą Piotrem Statkiewiczem, który odszedł od nas rok temu. Po roku istnienia zespołu przyszli do nas klawiszowiec Tomek Tworek i gitarzysta Konrad Ceremuga. A w kolejnych latach pojawili się gitarzysta Darek Pakuła i perkusista Krzysiek Niewiarowski, a ostatnio dołączył basista Andrzej Maziarz znany między innymi z gry w zespołach Raggedy czy Wehikuł Czasu. Można więc powiedzieć, że trzon zespołu jest niezmienny od wielu lat.

Jak określiłbyś obecny styl zespołu?

Jeszcze jako Pro Pain zaczynaliśmy bardziej od melodyjnego hard rocka czy też hardcore, ale jak powstał Prime Prophecy skierowaliśmy się w stronę gotyckiego, symfonicznego metalu, który ewoluował w stronę grania progresywnego. Tak więc na dziś gramy symfoniczny, progresywny metal. Myślę, że to będzie najbardziej trafne określenie.

Wydaliście do tej pory 3 studyjne albumy.

Tak. Naszym pierwszym albumem był wydany w 2006 roku “Perfection Finally Has Its Price”. W 2011 roku na rynku ukazał się album Dark Side of Heaven, a w 2023 roku powstał wspomniany już wcześniej “Borders of Infinity”.

Do niektórych utworów powstały również imponujące rozmachem teledyski.

Pierwszy klip jaki zrealizowaliśmy powstał do utworu Viking, który został stworzony specjalnie dla boksera Marcina Wacha i składa się z fragmentów jego walk. To oficjalny utwór Mariusza Wacha na wejście do ringu i można było go usłyszeć wielokrotnie przed jego walkami. Najważniejsze nasze teledyski powstały do 2 utworów z ostatniej płyty, czyli do kawałków End Of The Beginning i Memories From The Past. Dostaliśmy wiele opinii, że od strony wizualnej prezentują się one wyjątkowo klimatycznie.

W ciągu 20 lat zagraliście pokaźną liczbę koncertów.

Było tego sporo, ale nie tyle ile byśmy chcieli. Jak każda kapela, która funkcjonuje tyle czasu mieliśmy różne wzloty i upadki związane ze zmianą muzyków, z pandemią, czy też z innymi okolicznościami. Jednak mimo tego w swojej historii zagraliśmy wiele koncertów. Jednym z bardziej znaczących był występ na festiwalu Emergenza, w którym uczestniczyło 300 kapel amerykańskich. Dostaliśmy się do finału i chociaż ostatecznie zajęliśmy 3 miejsce, to uznaję to za duży sukces, bo konkurencja była liczna, a wiele zespołów prezentowało znakomity poziom.

Śpiewasz wyłącznie po angielsku?

Tak, ponieważ od początku nastawiamy się bardziej na amerykański rynek. Śpiewając po polsku w tym gatunku muzycznym za wiele raczej byśmy nie zdziałali. Co nie zmienia faktu, że bardzo lubimy grać dla Polonii.

Wszystkie kawałki komponujecie sami?

Gramy i nagrywamy niemal wyłącznie autorskie kompozycje. Jestem odpowiedzialny za teksty, a pomysły muzyczne rozwijamy wspólnie na próbach, czyli muzyka jest dziełem całego zespołu. Jedynym coverem jaki nagraliśmy i który trafił zresztą na ostatnią płytę był utwór Small Town Boy zespołu Bronski Beat. Oczywiście został przez nas całkowicie przearanżowany. Na pewno zagramy ten numer na koncercie w Centrum. Tym bardziej, że dostaliśmy wiele pozytywnych komentarzy po nagraniu tego numeru, również od Amerykanów.

Jeśli chodzi o wspomniany festiwal w Centrum to czego mogą się spodziewać uczestnicy po waszym występie?

Ci, którzy przyjdą na festiwal z naszej strony mogą spodziewać się wiele pozytywnej energii i dużo metalowo-symfonicznej muzyki. Grając metal nie jesteśmy typowo undergroundową czy niszową kapelą, która swoją twórczość wiążą wyłącznie z jakąś subkulturą, czy też jedną grupą odbiorców. Z tego co wiem słuchają nas miłośnicy różnych stylów muzycznych. Na pewno więc żaden z uczestników festiwalu nie będzie zawiedziony.

Miałeś okazję wystąpić kilka miesięcy temu na scenie w CP-S występując podczas festiwalu rockowego.

Tak i bardzo cieszę się, że będę mógł wystąpić tam po raz drugi. Jako Prime Prophecy jesteśmy zawsze bardzo szczęśliwi i zaszczyceni, kiedy możemy zagrać dla Polonii. Wszyscy jesteśmy przecież Polakami i za każdym razem grając imprezy w polskich miejscach spotykamy się z niepowtarzalną energią i ciepłym przyjęciem. Festiwal rockowy wspominam bardzo dobrze. Przyszło sporo osób, atmosfera była wyjątkowa i wszyscy dobrze się bawili. Sama sala również robi wrażenie. Posiada dobre nagłośnienie i akustykę. Nic tylko grać.

Życzę w takim razie udanego koncertu i do zobaczenia na Festiwalu.